Galilejusz

Kulisty, betonowy zbiornik „Galileusz”

Jaki jest idealny pojemnik na metamorfozę moszczu winnego i jego dojrzewanie? Czy to gruzińskie wyroby ceramiczne kwevri, w których wyprodukowano jedno z pierwszych na świecie win pięć-sześć tysięcy lat temu? A może jest to drewniana beczka, pojemnik ze stali nierdzewnej, czy zwykły betonowy zbiornik, taki jak ten, którego używa się do robienia win w słynnym na całym świecie Chateau Petrus, gdzie butelka wina kosztuje tysiące euro?

Może to wspomniane wcześniej Chateau Petrus zainspirowało Mrvę i Stanka do spróbowania produkcji wina w betonowym pojemniku. Winiarze odkryli beton jako pojemnik do dojrzewania wina w XX wieku. Jednym z prekursorów tej technologi na Słowacji była niemiecka spółdzielnia winiarska w Limbach. W praktyce winiarskiej beton został później zamieniony na wykonane z żeliwa, a następnie ze stali pojemniki, aby  powrócić ze wszystkimi zdobyczami technologicznymi XXI wieku. Byli za to odpowiedzialni Winiarze Nowego Świata.

Koncepcja betonowych sferycznych zbiorników o pasującej nazwie Galileo (Galileusz) została wymyślona przez trzech przyjaciół – argentyńskiego architekta Alejandro Reboredo, francuskiego enologa Didiera Debono – konsultanta argentyńskich i chilijskich winnic oraz Benoit Verdier będącego szefem innowacji w znanym Seguin Moreau.

see vino

Naczynie Galileo nie jest zwykłą betonową kulą – obudowa jest wypełniona rurami z wodą, co pozwala komputerowi kontrolować temperaturę fermentacji wina. Beton jest porowatym materiałem, który umożliwia mikroutlenianie wina. To przyciągnęło między innymi Vladimira Mrvę i Petra Stanka, którzy próbowali zharmonizować wino w zupełnie nowy sposób w niezwykłej betonowej kuli.

„Drewno zawiera garbniki, które wpływają na smak wina i nadają mu nowy wymiar. Jeśli jednak chcemy zachować absolutnie naturalną, czystą różnorodność winogron w winie podczas zachodzenia mikrooksydacji, nowy rodzaj betonowego zbiornika jest doskonałym rozwiązaniem”, wyjaśnia Vladimír Mrva.

Pierwsze betonowe kadzie zostały wyprodukowane w Ameryce Południowej dla chilijskich i argentyńskich winiarzy cztery lata temu. Dwa lata później zostały zakupione przez winiarzy z Portugalii, Francji i Hiszpanii. W 2017 roku zostały zamówione do Nowej Zelandii, a jesienią 2018 roku dwa betonowe zbiorniki (kule Galileusza) zostały wypełnione wianami Sauvignon i Rizling Rýnsky Galileo w Trnawie. W ten sposób słowacka winiarnia została włączona do grona światowych innowatorów.

„Nie oczekujemy, że betonowy pojemnik przyniesie ogromnie znaczące różnice w winie, takie jak zmiana smaku. Jednak Galileo, podobnie jak nieskończony wszechświat, otwiera nowe możliwości nadawania niuansów wina, szczególnie w przypadku win, które potrzebują więcej czasu na harmonizację”, mówi Vladimir Mrva.

Wynika to z okrągłego kształtu pojemnika i właściwości fizycznych betonu. Winiarze w Trnawie oczekują nowych wrażeń w postaci wina. „Jesteśmy ciekawi, jak to się skończy, ale po przestudiowaniu światowych trendów nie mogliśmy nie wypróbować tego rodzaju technologii. Oczywiście zobaczymy, jaki trunek wyjdzie z pojemnika i co powiedzą poszukiwacze nowych doświadczeń z winem” – podsumował Mrva.

Czy technologie posuwają dalej linię wiedzy o winie i sposoby jego produkcji?

Odpowiadając na to pytanie, Mrva mówi, że ​​ludzkość używa różnych materiałów do fermentacji wina już przez osiem tysięcy lat. Teraz powraca do niektórych z nich, wykorzystując nową wiedzę. Celem jest stworzenie lepszego wina.

Ale czy sama doskonałość natury nie jest wystarczająca? Dlatego właśnie istnieje prąd tzw. naturalnych winiarzy. „Nie mam nic przeciwko naturze i jej doskonałości. Nawet tak zwane naturalne lub rzemieślnicze, redukcyjne lub nowoczesne wina pokazują nowe spojrzenie na wino. Jednak wina muszą być zdrowe, wolne od chorób i błędów.

Oczywistej wady nie można uznać za priorytet, pomyłki nie można uznać za przejaw terroiru w winie,” mówi Mrva, dodając: „Mój dziadek również był naturalistą.

see vino

 

Do produkcji wina używał tylko ręcznej prasy wrzecionowej, wiadra i gąsiora. Ale wino, które wytwarzał, było zawsze zdrowe i przyjemnie pachnące bez chorób, posmaku. Nigdy nie rozprowadzał wina, które miało jakiś błąd. Był uczciwym naturalistą i taki powinien być każdy winiarz, niezależnie od tego, czy popiera trend naturalistów, czy tych, którzy szukają nowych sposobów na poprawę produkcji wina ”, podkreśla Vladimír Mrva.

A potem przypomina sobie częste stwierdzenie profesora Vilema Krausa: In vino veritas et sanitas. W winie jest prawda i zdrowie. W czystym winie.

Najlepsza szkoła uprawy winorośli to taka, która sprawia, że ​​wino jest życiową pasją, daje wgląd w siebie, uczy kreatywności myślenia, eksperymentowania oraz wprowadza dyscyplinę i porządek w życie. Do tej wiedzy dodaje doświadczenie z dwóch szkół wina – Modrańská i Uniwersytetu Lednickiego.

see vino

 

Student Mrva należał do jednej z ostatnich partii czechosłowackiego szkolnictwa. Uniwersytet Lednickiego ukończył w 1990 roku. W Modrze był jednym z niesfornych, ale pilnych studentów.

Później, gdy stał się jedną z gwiazd polistopadowego słowackiego winiarstwa, Mrva zaprosił Vilema Krausa, Miroslava Petracha i Ondreja Korpasa, tak jak on byłych studentów Krausa, do omówienia wina w winnicy, którą zbudował wraz ze swoim przyjacielem, Petrem Stankiem.

Kraus był pod wrażeniem wspaniałej piwnicy i wina, które degustował i nie ukrywał podziwu. Trzech uczniów Krausa, którzy odnieśli sukces, stwierdziło, że ich inspiracją życiową było nie tylko wino, ale ich nauczyciel. Wysłał ich z uniwersytetu do życia z dziedzictwem poszukiwania idealnego wina przez całe życie.